piątek, 8 sierpnia 2014

2 Rozdziłał

Emily POV
Obudził mnie budzik o 7:00.Wstałam nie chętnie.Brzuch mnie bolał przez stres przed pierwszym dniem.Poszłam do łazięki się wykąpać.Po wyjściu poszłam do garderoby wybrać ubrania.Założyłam miętowa sukienkę za tyłek do tego czarne sandałki na koturnie i torebkę również czarną od Prady. Zeszłam na dół zjeść śniadanie.Christian w tym czasie czytał gazetę.
-Zawieziesz mnie do szkoły-Zapytałam
-Jasne -powiedział nie odrywając wzroku od gazety
-To chodź bo spóźnię się pierwszego dnia
-ok to chodź
Jechaliśmy z 10 minut.Zobaczyłam wielki budynek szkoły.Przed szkołą siedziało dużo moich rówieśników.Christian zatrzymał samochód przed parkingiem i powiedział.
-Będziesz musiała wrócić pieszo lub autobusem bo nie mogę zerwać się z pracy
-Ok to do zobaczenia w domu
-Pa siostrzyczko
-Pa
Wyszłam z samochodu kierują się do wejścia.Wszyscy skierowali na mnie wzrok. Trochę się zarumieniłam i poszłam do gabinetu dyrektora.Zapukałam i usłyszałam ciche Proszę
-Dzień dobry nazywam się Emily Reed..
-To ty jesteś ta nowa uczennica z Los Angeles
-Tak
-Tu masz plan zajęć i numer szafki miłego dnia
-Dziękuję i nawzajem
Do dzwonka miałam jeszcze 10 minut więc poszłam poszukać swojej szafki.Była na 2 pietrze.251,252,253,254 jest 255.Otworzyłam swoja szafkę i włożyłam tam nie potrzebne książki.Miałam teraz matematykę z panią Black.Skierowałam się do sali.Usiadłam w ostatniej ławce i czekałam aż zacznie się lekcja.Przyszła pani i na wstępie powiedziała.
-Powitajcie nową uczennice Emily opowiesz nam coś o sobie
Wstałam nie pewnie o zaczełam mówić
-Mam na imię Emily Reed jestem z Los Angeles i teraz mieszkam z bratem
-Dziękujemy
Po lekcji poszłam na lunch .Nie wiedziałam co wziąść wiec wzięłam sałatkę. Szukałam stolika gdy nagle usłyszałam swoje imię.Spojrzałam w tamtą stronę i zauważyłam blondynkę w różowej sukience i dwie brunetki tak samo ubrane.Blondynka zawołała jeszcze raz.Podeszłam do nich.
-Hej Emily usiądź z nami jestem Ashley a to Holly i Emma
-Hej
-Ty jesteś ta córka byłej modeli Marii Reed
-Tak
-O boże uwielbiam twoja mamę jest najlepszą modelka na świecie
-Dziękuje przekaże jej
-A właściwie czemu się tu przeprowadziłaś?
-Chciałam wieść normalne życie i przeprowadziłam się do brata
-Ciekawe a to prawdziwa torebka od Prady
-Tak dostałam ją od mamy
-To zostaniesz naszą psiapsiółą
-Czemu by nie
Ashley zaczeła coś mówić do Emmy o butach. Gdy zjadłam swoją sałatkę poszłam do wyjścia i na korytarz.Nagle zobaczyłam że umięśnieni chłopacy bija kogoś leżącego na ziemi.Chłopak na ziemi spojrzał mi się w oczy i już wiedziałam do kogo należą te oczy.Podbiegłam tam i zapytałam.
-Czemu go bijecie?-powiedziałam a oni spojrzeli na mnie
-Cześć laluniu  -powiedział jeden
-spytałam czemu go bijecie
-Zasłużył patrz jakie on ma ciuchy i w ogóle ale to nie ważne może się umówimy-Chciał mnie pocałować w usta gdy ja nagle dałam mu z całej siły w krocze ten upadł z bólu.Jego koledzy przestali bić Justina i spojrzeli  na mnie i poszli.Ja natychmiast podbiegłam do Justina.Miał podbite oko i pełno siniaków dopiero po minucie zorientował się że przestali.Gdy mnie zobaczył spojrzał mi znów w oczy a potem spojrzał na jęczącego z bólu Toma.
-Co ty mu zrobiłaś zapytał ze śmiechem ale i bólem
-To na co zasłużył
Justin próbował się podnieść lecz nie mógł ,pomogłam mu wyjść na dwór.
-Co zamierzasz zrobić Justin ?
-Iść do domu
-Sam
-Tak
-Nic z tego ja idę z tobą
-Zostań w szkole
-Nie zamówię taksówkę i pojedziemy do ciebie
-Ale ja nie mam pieniędzy na taksówkę
-JA cie nie pytałam o pieniądze
Zadzwoniłam i po 5 minutach taksówka już stała.Justin podał adres i pojechaliśmy do niego.Była to chyba najbiedniejsza dzielnica Stradford.Taksówka się zatrzymała ja zapłaciłam i wysiedliśmy.Pomogłam Justinowi wejść po schodach do jego domu.Wyjął klucze z kieszeni i otworzył drzwi.Nadal mu pomagałam bo nie mógł chodzić.Weszliśmy do środka a z kuchni wybiegła nie wielka brunetka to pewnie była jego mama.Gdy zobaczyła Justina przeraziła się.
-Boże kochanie co ci się stało to znowu ci chłopacy
-Tak mamo -powiedział
Kobieta spojrzała na mnie.
-Cześć jestem Pattie a ty ?
-Jestem Emily koleżanka Justina
-Bardzo ci dziękuje że pomogłaś Justinowi
-Nie ma za co.
Justin doszedł do swojego pokoju i położy się na łóżku i w mgnieniu oka zasnął.Wyszłam z jego pokoju i już chciałam wychodzić kiedy Pattie mnie zawołała do kuchni.
-Dziękuję ci jeszcze raz że pomogłaś mojemu synowi
-Nie ma sprawy
-Nie wiem czy wiesz ale Justin nie ma nikogo komu mógł by zaufać,od samego początku jest wyśmiewany w szkole bo niestety nie stać nas na drogie sprzęty i ubrania ledwo co starcza na jedzenie i rachunki.Dziękuje ci że zaprzyjaźniłaś się z moim synem.-Kobieta przytuliła mnie mocno a ja to odwzajemniłam.Rozmawiałam z Pattie jeszcze z 2 godziny ja jej opowiedziałam o swoim życiu w Los Angeles a ona mi o swojej młodości.gdy ja słuchałam chciało mi się płakać.Ja żyłam w takich luksusach i było mi źle o ona walczyła o dach nad głową i cieszyła się każdym dniem.Gdy mama Justina poszła do łazienki ja wyłożyłam z portfela 200 dolarów i zostawiłam je na stole i wyszłam. Pojechałam taksówką do domu.Christiana jeszcze nie było.Poszłam do swojego pokoju i otworzyłam wielką garderobę.Zauważyłam że Pattie ma taki sam rozmiar co ja wybrałam 5 sukienek ,3 pary spodni ,2 koszule i 2 pary sandałków na obcasie , 1 parę szpilek i 1 parę botków.Do tego 3 torebki.Wszystko spakowałam do kartonu i zakleiłam jak prezent.Pojechałam pod dom Justina położyłam paczkę ,zadzwoniłam dzwonkiem i poszłam usłyszałam że drzwi się otwierają i ktoś zabiera paczkę .Pojechałam do domu wykąpałam się i zasnełam.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz